Dłuższą chwilę nic nie pisałam, ale już mówię co się działo.
W sobotę 12 października (zaprawdę, pojęcia nie mam jak ten czas mógł tak szybko zlecieć) byłam z dziewczynami na warsztatach dekorowania babeczek prowadzonych przez autorkę bloga Magda Kucharzy.
Było bardzo słodko i kolorowo, a nawet troszkę czarno, bo cała akcja odbywała się pod hasłem Węgiel FOOD (zainteresowanych zapraszam: Węgiel BOOM).
Nawet stworzyłam babeczkę z bryłkami węgla z lukru plastycznego, ale efekt byłby zdecydowanie lepszy, gdybym napisała po prostu: "Wůngel" czy coś takiego, bo te czarne klocki nie wyglądały zbyt przekonująco.
Natomiast udało mi się zrobić ciasteczkowego potwora bez ciastka, za to z wąsami. Poważnie rozważam dopisanie tej umiejętności do mojego curriculum vitae. Kto wie, może właśnie to wyróżni mnie kiedyś z tłumu. Uwaga - poniżej fotografia dla ludzi o mocnych nerwach.
Jeśli czujecie się zdezorientowani i oszukani brakiem przepisu - przepraszam. W ramach rekompensaty pozwolę sobie polecić Wam niesamowicie dobre babeczki, które miałam okazję dekorować. Przepis znajdziecie tutaj *.*. Pycha!
Zwierzę Wam się również, że w nadchodzącym tygodniu szykuje się dużo kulinarnej roboty. Będzie koci tort. Taki trochę halloweenowy, trochę urodzinowy... Jeszcze nie wiem czy wszystko wyjdzie jak powinno, więc więcej szczegółów nie zdradzę. Poza tym, na warsztatach Magda przekonała mnie do sosnowieckich barwników spożywczych. Wiem, co myślicie - szok, niedowierzanie... Żegnaj belgijska chemio! Witaj zagłębiowska!
Na koniec jeszcze jedna dobra rada:
Strzeżcie się, bo w sklepach już atakują święta! Ja dzisiaj padłam ofiarą... Niby jeszcze nie żałuję, ale sami wiecie jak to jest!








